Witam i przepraszam zadługie milczenie, ale z robótkami stoje poniekąd, zaczełam robić szal ale narazie nie nadaje się do pokazania. Teoretycznie powinien wyglądać tak:

wzór z Dolce Vita
Ale co z tego mi wyjdzie przekonamy się pewnie w najbliższych tygodniach ;-)
Zmieniając temat z szydełkowego, nastała pora na rabarbar :D a ja zdążyłam już 2 razy upiec kruche ciasto z rabarbarem :D Tu taka mała prezentacja :)
Przepis jest banalny:
3 szklanki mąki
kostka margaryny
około szklanki cukru (plus odrobina cukru do bezy)
łyżeczka proszku do pieczenia
cukier wanilinowy(albo jak kto woli waniliowy :P )
3 jajka
no i oczywiście rabarbar wg własnego uznania
Suche składniki mieszamy razem, następnie wbijamy same żółtka (białka odkładamy na później, powstanie z nich beza), no i margaryna. I najgorsze ;-) czyli wyrabiamy ręcznie. Potem ciasto na ok pół godziny do lodówki, w między czasie włączyc piekarnik na około 150-180 stopni. Rabarbar obieramy i kroimy w kawałki i odstawiamy żeby odrobine wysechł. Z białek ubijamy sztywną pianę, następnie dodajemy odrobine cukru (może być cukier puder) i ubijamy jeszcze chwile żeby cukier wymieszał się z białkiem. Wyciagamy ciasto z lodówki, wylepiamy blaszke połową ciasta (nie zapomnieć pokłóć ciasto widelcem!) Na ciasto dajemy beze, następnie w beze wciskamy rabarbar, na górę kruszymy reszte ciasta i do piekarnika :D na ok 40-50 minut (w piekarniku elektrycznym, niestety jak ktos ma gazowy to musi sobie ciasta pilnować, ale pewnie również około 60 minut w piecu musi posiedzieć).
Numer z bezą jest świetny bo nie trzeba słodzić ciasta po wyjęciu, bo jak wiemy rabarbar nie należy do najsłodszych i często ciasta z nim trzeba sypać dodatkowo cukrem. A ja juz dwa razy robiłam numer z bezą i nie musiałam dosładzać ciasta :)
Mam nadzieje że przepis sie spodoba! Sprawdziły go już moje koleżanki i również były zadowolone!
A teraz może krótko o Zumbie z tematu. Dziś byłam pierwszy raz i jestem zachwycona! Daje kopa pozytywnej energii! I to nic że miejscami nie nadążałam albo myliło mi się, nie czułam wstydu wręcz śmiałam się sama z siebie! Czuję że to nie będzie mój pierwszy i ostatni raz! Kolejne zajęcia są w czwartek ale teoretycznie mam już coś zaplanowane ale może uda mi się dzień ułożyć tak żeby pójść na zajecia!
Czy któraś z Was chodzi na Zumbe? Jakie wy macie wrażenia?
Pozdrawiam i miłego tygodnia jeszcze życzę

